Obserwatorzy

sobota, 14 kwietnia 2012

9 marca 2012

jakiś miesiąc temu szwagier poprosił mnie o zrobienie choinki. troszkę to nie ta pora roku no ale...nigdy nie jest za późno na naukę :)
przeszukałam wszystkie możliwe blogi, pooglądałam, poczytałam, popatrzyłam co i jak i zabrałam się do roboty. pierwsza próba spełzła na niczym. ależ byłam wściekła wrrr
ale druga próba....wyszła tak :)
  
i jeszcze kilka etapów produkcyjnych:
   
choinka ma 40 cm wysokości, całośc zajęła mi 3 dni ale jestem zadowolona :)

i przyszła kolej na zamówienie nr 3, to już zamawiane przez tatę :) również 3 dni roboty ale efekt świetny, nie spodziewałam się takiego :) tak, wiem, jestem chwalipięta :D ale to będzie moja duma nr 4 :D:D:D
  
wykończenie zrobiłam korzystając z kursu Maggii, jest świetny :)
 
całośc pomalowana farbką akrylową i bezbarwnym lakierem do drewna

jak to mówią "na naukę nigdy nie jest za późno"...podobno...
zaopatrzona w krepę postanowiłam nauczyc się robi różyczki. przyznaję, nie było łatwo. wychodziły nierówne, krzywe, koślawe itp itd. ale suma sumarum wyszły tak:
  
korzystałam z instruktażowego filmiku, który na swoim blogu umieściła Ania
następnie postanowiłam spróbowac malowac paski gazet tak aby po skręceniu rureczka była już danego koloru. skorzystałam z opisu podanego przez Maggii 
nie wiem czy szerokośc pasków do malowania była za wąska czy może coś pokręciłam ale rurki wyszły tak:
 
efekt może nie jest zadowalający ale jak troszkę pocwiczę to kto wie :)

robota pali mi się w rękach :) na wymiankę z Wiolą przygotowałam komplet koszyków, które będą zdobic jej łazienkę...
       
mam nadzieję Wiolu, że Ci się spodobają i będą ozdobą Twojej łazienki :)
kolejne prace czekają w kolejce, szkoda że doba ma tylko 24 godziny...
pozdrawiam gorąco wszystkich odwiedzających mój blog :)

tym razem postanowiłam pomalowac gotowe już rurki. wykorzystałam do tego zarówno akryle jaki i sprej. nie ma to jak eksperymentowanie :)
wymyśliłam sobie 2-kolorowy koszyk. jeszcze takiego nie robiłam. co szkodzi spróbowac? muszę powiedziec, ze nie było łatwo. rurki były twardsze a co za tym idzie trudniej się nimi manewrowało. nie przypuszczałam, że rurki pomalowane sprejem będą takie problematyczne :) ale jakoś się dogadałyśmy i pozwoliły na wyplatanie hi hi. powstał w ten sposób koszyk brązowo-złoty :)
  

2 komentarze:

  1. Przypomniało mi się coś jak zobaczyłam podpis pod zdjęciem rurek. Ja sama jak na razie koszyków ani rurek nie maluję, dlatego wszystkie techniki barwienia rurek znam tylko z teorii ale widziałam niedawno filmik, na youtube chyba, gdzie pokazany był ciekawy sposób jak to zrobić. Garść zwykłych, skręconych z gazety rurek zanurzana była na chwilę w wysokim i dość wąskim pojemniku z farbą - najpierw jednym końcem, potem drugim, a potem rozłożone do wyschnięcia. Wszystko naturalnie wykonywane w rękawiczkach. Mam wrażenie, że może to być szybszy sposób niż malowanie pasków papieru, pewnie też go kiedyś wypróbuję. Mogę poszukać linku gdybyś chciała zobaczyć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że to nie głupi pomysł :) może się kiedyś przydac :D

      Usuń

każdy pozostawiony po sobie ślad jest miły :)