Obserwatorzy

piątek, 27 kwietnia 2012

wózeczek

nie mogłam czekac do niedzieli, nie wytrzymałam i dałem wózeczek siostrze wczoraj :) podobał się. i to bardzo :) a to najważniejsze...
nie ozdabiałam go jakoś specjalnie tasiemkami czy wstążeczkami, postawiłam na prostotę. prezentuje się tak:





sporo się naszukałam tych serduszek...
ale wiecie co jest najśmieszniejsze? że dopiero przy ozdabianiu zorientowałam się, że góra wózka jest zrobiona splotem ósemkowym odwróconym (zdaje się, że tak on się nazywa), który ostatnio widziałam u Maggii. nieświadomie wykorzystałam splot, którego ostatnio chciałam się nauczyc hi hi nie ma to jak spostrzegawczośc :D

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

marzycielski regał

ostatnio bardzo spodobały mi się blogowe zabawy. jako, że plecionki stanęły w miejscu z racji przeprowadzki postanowiłam się troszkę pobawic :D

z bloga joie trafiłam na blogową zabawę organizowaną przez Izę, która robi wspaniałą biżuterię. Iza wpadła na pomysł świetnej zabawy :) zasady są proste (i tu pozwoliłam je sobie skopiowac od organizatorki :P):

1. opisujecie u siebie na blogu jeden ze swoich marzycielskich projektów, takich które nigdy nie powstały
2-zgłaszacie w komentarzu chęć wzięcia udziału w zabawie
3-zabawa trwa do końca miesiąca
4-losowanie w majowy weekend
5-nagrodą będzie biżuteria mojego autorstwa, dlatego tez w komentarzu napiszcie swój ulubiony kolor oraz co wybieracie: kolczyki, bransoletke czy zawieszkę
6-osoby, które nie posiadają bloga swój opis daja w komentarzu :)

pamiętacie koszyki jakie robiłam dla Eli na wymiankę?
tak się składa, że są one moim marzycielskim projektem, a konkretniej ten projekt składa się właśnie z takich koszyków... marzy mi się wypleśc kilkanaście takich koszyków o wymiarach mniej więcej 30x30x20, posklejac je do siebie bokami, podnieśc (a konkretnie postawic na bocznej ścianie koszyków aby ich dno było równoległe do ściany) aby tworzyły one regał. ot taki sobie wiklinowy regalik, nic wielkiego :) wpadłam na ten pomysł w trakcie wyplatania koszyków dla Eli po czym przypomniałam sobie o nim gdy zobaczyłam mój kartonowy regał (fotka tutaj) :D
dobrze,  że za marzenia nie karzą :) może kiedyś mi ten regał wyjdzie...

zapraszam wszystkich zainteresowanych do zabawy bo warto :)

niedziela, 22 kwietnia 2012

bardzo lubię to zdjęcie

wszyscy mają śmieszne i krępujące fotki oraz takie, które nie wiadomo z jakiego powodu wywołują uśmiech na naszych twarzach :) i ja mam trochę takich...

postanowiłam dołączyc do zabawy organizowanej przez właścicielkę tego bloga: www.modrakcafe.blogspot.com 

jako swoją fotkę dołączam to zdjęcie:


już tłumaczę dlaczego hi hi otóż właśnie jestem w trakcie pakowania. ta fotka jest z czasów kiedy wprowadzaliśmy się na obecne mieszkanie i jeszcze nie było w nim mebli. gdzieś trzeba było te ciuchy upchnąc :D zawsze jak na nie patrzę przypomina mi się tamta przeprowadzka :) 
no i jakby nie było wyszły nam ekologiczne meble :D :D :D

piątek, 20 kwietnia 2012

buteleczki decou

przy poprzedniej przeprowadzce dostałam od koleżanki prezent na nowe mieszkanie- 2 śliczniutkie płaskie buteleczki. w jednej był żel pod prysznic, w drugiej sól do kąpieli. wszystko niebieskie :) wiadomo jak to z babami, kosmetyki szybko poszły w ruch a buteleczki zostały i zdobiły łazienkę. długo się zastanawiałam do czego by tu je wykorzystac i co z nimi zrobic. a że na czymś muszę cwiczyc swoje decou to powstało coś takiego...





jak na drugą pracę w decou to chyba nie jest źle? choć przyznam, że bardziej mi się podobają niż wieczko szkatułki :)

czwartek, 19 kwietnia 2012

obiecanka

mąż już w domciu, całe szczęście :)
tak jak obiecałam....przedstawiam maleńki wazonik jaki zrobiłam na szpitalną szafeczkę...



środa, 18 kwietnia 2012

candy u Anett

chwilowy poślizg z blogowaniem. mój mąż leży w szpitalu i całe dnie tam teraz spedza. na szczęście wszystko jest ok i może już jutro wyjdzie :) w wolnej chwili pokażę Wam co wyplotłam na szpitalną szafkę. te sale są takie bezbarwne i bezpłciowe, że chciałam mu jakoś umilić czas :) ale o tym kiedy indziej

dziś zapraszam na Candy u Anett. nie wiem czy u Was też tak jest ale u mnie klikając w jej blog, który mam w ulubionych nie kieruje bezpośrednio do niego tylko wyskakuje jakaś strona ze znaczkami, bez sensu... tak czy siak zapraszam do niej wszystkich zainteresowanych :)

niedziela, 15 kwietnia 2012

#6 żółwie z papierowej wikliny (mini kursik)

to było nie lada zamówienie. pamiętacie pierwszego żółwia? nie był rewelacyjny. a teraz miałam zrobic mamę z dziecmi. kosztowało mnie to kilkanaście godzin wyplatania, masę rurek i zasmrodzone mieszkanie ale było warto. pękam z dumy :)




jeśli ktoś może chciałby wiedziec to zrobione były tak:
1. 2 kosze plecione na misce czyli po prostu 2 miski :)



2. łapki i głowa żółwia-mamy były plecione w ten sam sposób...




wszystko razem było sklejone wikolem i pomalowane lakierobejcą (nie wiem jak to się pisze) 1 warstwą. sama mamusia przedstawia się następująco:



3. dzieciaki (jak ja mówię "bliżniaki") były robione w podobny sposób. jednak mają one korpusy tylko z jednej miski. łapki i główki wykonane splotem spiralnym. całośc sklejona wikolem i pomalowana 1 warstwą bejcy:



na zdjęcich tego nie widac ale bliźniaki również mają oczka :)

sobota, 14 kwietnia 2012

ostatnie przenoszone posty

koleżanka poprosiła mnie o wykonanie wazonu wielkości 1,5 litrowej butelki. chciała biały lub srebrny. ponieważ meble w jej pokoju są ciemno- brązowe zdecydowałam się na takie połączenie:
 
wazon ma 25cm wysokości, podstawa bok 15cm, zakończenie (góra) bok 11-12cm.
Kinga mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

pamiętacie zestaw startowy do decoupage, który sobie zamówiłam? no!! w końcu od czegoś trzeba zacząc :) postanowiłam spróbowac i wczoraj tak na próbę ozdobiłam sobie wieczko maleńkiej szkatułki. efekt może nie jest zachwycający ale doszłam do wniosku, że jak na pierwszy raz to nie jest tak tragicznie. spodziewałam się znacznie gorszego efektu...
spękania wyszły tylko u góry i to takie malutkie ale czemu się dziwic. na lakierze do spękań nie było napisane czy trzeba czekac aż wyschnie czy nie przed położeniem kolejnej warstwy farby- tu improwizowałam :) zawsze mogło to wyjśc gorzej...

tak sobie myślę....coraz więcej ludzi przenosi się na bloggera....może to nie jest taki głupi pomysł. tu co chwila coś się dzieje itp. co myślicie?

bardzo mi się podobają kolorowe koszyczki jakie tworzy Maggii. znajdziecie tu również kursik jak je wykonac. gdy już zaopatrzyłam się w kolorowe rurki i resztę potrzebnych rzeczy postanowiłam zrobic taki komplecik :) myślę, że nawet ciekawie to wyszło :)
   

i kolejne zamówienie, tym razem dla cioci :) podziwiała koszyk-zająca, którego zrobiłam dla mamy i też o takiego poprosiła więc powstał :)
 
jest minimalnie mniejszy od wcześniejszych ale kolorystyka myślę, że się udała :)

od kilku tygodni podpatrywałam, oglądałam, podziwiałam wózeczki na innych blogach. szczególnie podobają mi się Ani 
gdzie bym jednak nie pytała "jak to jest zrobione"...wszędzie cisza. jedynych wskazówek udzieliła mi właścicielka bloga Życ kreatywnie za co bardzo jej dziękuję.
same przemyślenia i dokładne obserwacje zajęły mi kilka dni. potem etapami zaczął powstawac wózek...


oczywiście nie jest ozdobiony itp no ale :)
ponieważ nigdzie się nie doszukałam przepisu na niego postanowiłam pokazac jak ja go zrobiłam :)


1. standardowo jak przy koszyku między 2 tekturki ułożyłam złote rureczki. big książka przygniotła żeby dobrze się skleiło. użyłam wikolu. następnie rureczki zaginałam kierując się w prawą stronę- jedna rurka pod drugą i reszta skierowana do góry- o ile rozumiecie :)
 
2. następnie oplatałam rurki osnowy fioletowymi rurkami splotem ósemkowym. splot ósemkowy znajdziecie u Maggii

oplatamy tak aż do uzyskania odpowiedniej wysokości

gdy już mamy odpowiednią wysokości przypuszczam, ze można by po prostu zakończyc wózek jakimś warkoczykiem bądź innym dowolnie przez nas wybranym sposobem. ja te rurki po prostu obcięłam :) zostają tylko te, które mają stanowic budkę wózka
3. jako formy do wyplatania budki użyłam balonika
  
wyplatamy również splotem spiralnym po baloniku aby nadac budce odpowiedni kształt :)
tył budki...tu już mi się rureczki do siebie zbliżały i było mi bardzo niewygodnie pleśc. postanowiłam oplatac po 2 rurki

tu jak widac fioletowe rurki mi się skończyły :) tam gdzie były oplatane po 2 rurki a robiło się to już niewygodne, jedną z rurek po prostu obinałam

i tak już do samego końca aż budka była gotowa :) rączka wózka jest prowizoryczna, jeszcze wymaga usztywnienia
 
4. koła wózka to po protu spłaszczone rurki obklejane do końca na patyczku do szaszłyka

nie wiedziałam jak je przyczepic do dna. przykleiłam taśmą, podkleiłam wikolem, a dno pomalowałam na złoto sprejem :)
 
i to by było na tyle. jak się później okazało 1 kółko jest mniejsze od pozostałych ale to nic :) cieszę się, ze zrobiłam go sama :) a tak się prezentuje z 2 stron: